• No results found

Uniwersytet Jagielloński

Bronisław Dąbrowski na dworcu we Lwowie w trakcie załadunku teatru polskiego.

Fot. Bronisław Stapiński

Moment załadunku zespołu teatru lwowskiego 27 sierpnia 1945 roku.

Fot. B. Stapiński

Widok załadowanego transportu teatru polskiego na dworcu we Lwowie. Fot. B. Stapiński

Scenograf Jan Dutkiewicz z żoną po prawej i córeczką na dworcu we Lwowie w dniu wyjazdu do Katowic 27 sierpnia 1945 roku. Fot. B. Stapiński

Maszynista teatru Józef Kaszuba z własną krową w oczekiwaniu na transport na dworcu we Lwowie.

Fot. B. Stapiński

Teatr lwowski w drodze do Katowic.

Fot. B. Stapiński

miasta. W efekcie utraciło ono dotychczasową tożsamość, przerwana została tradycja i przez lata przemilczana była jego historia. Zerwane zostały dotychczasowe więzi wspól- notowe, budowane w oparciu o symbole religijne i narodowe oraz wspierane poprzez patriotyczno-romantyczne mity, a rozpoczął się proces tworzenia nowego wspólnoto- wego kodu symbolicznego, formułowanego poprzez politykę kulturalną Polski Ludowej.

Ten dramatyczny wymiar społeczeństwa śląskiego, odczytywany dzisiaj m.in. w na- zwie Teatru Śląskiego, w powojennej praktyce teatralnej ujawnił się zarówno w wymo- wie artystycznej przygotowywanych widowisk, jak i w niemożności manifestacji przeko-

nań społeczno-politycznych wykonawców i realizatorów spektakli, a przede wszystkim w niemożności prezentacji postaw zgodnych z zasadami ogólnoludzkiej etyki i głoszo- nymi w jej świetle poglądami.

Podejmowane na gruncie katowickim już w pierwszym półsezonie za dyrekcji Adwen- towicza i Horzycy w 1945 roku inicjatywy teatralne zmierzały do budowy ideologicznie zaangażowanego modelu życia społeczno-kulturalnego. Z chwilą przyjazdu zespołu te- atru lwowskiego proces ów został wzmocniony poprzez kontynuowanie doświadczeń teatralnych zdobytych we Lwowie w latach sowieckiej dominacji. Odwoływanie się do tradycji rozumianej jako układ dominujących idei określających charakter uprawianego teatru stało się z punktu widzenia politycznego obowiązującą praktyką.

Przesiedlenie na tereny Górnego Śląska lwowiaków, zrodziło wśród Ślązaków poczu- cie wspólnoty narodowej dwóch, od wieków istniejących w różnych organizmach poli- tycznych, polskich społeczeństw kresowych. Narodził się mit utraconych ziem wschod- nich. Wbrew intencjom władz politycznych mit ów w 1945 roku natrafił na Śląsku na podatny grunt doświadczeń wynikających z przedwojennych losów Kresów Zachod- nich. Wspólnota tragicznych doświadczeń okupacyjnych i powojennych mieszkańców Lwowa i Katowic znalazła potwierdzenie w poczuciu ich wyobcowania w nowej sytu- acji politycznej.

Przesiedlenie latem 1945 roku wraz z rodzinami ponad stuosobowego zespołu te- atralnego ze Lwowa do Katowic było przedsięwzięciem nie tylko trudnym, ale przede wszystkim wymagało przezwyciężenia dramatycznego dylematu związanego z opusz- czeniem ukochanego miasta. Podjęta na konferencji jałtańskiej decyzja o przyznaniu Lwowa Ukraińskiej Socjalistycznej Republice Radzieckiej rozstrzygała wszelkie wątpli- wości co do dalszego losu miasta. Jego mieszkańcy tak wspominali chwile, w których decydowały się ich dalsze powojenne losy:

Do wyjazdu nikt nas oficjalnie nie zmuszał, nie było też żadnych oficjalnych zarzą- dzeń – wszystko miało w zasadzie charakter dobrowolny. Natomiast oficjalnie pro- paganda nie pozostawiała cienia wątpliwości co do przynależności Lwowa i Kresów Wschodnich. Owszem, zdarzały się naciski, ale nieoficjalne. „Kiedy wyjeżdżacie” – to pytanie zadawali nam często; zarówno miejscowi Ukraińcy, jak i przyjezdni Rosjanie.

Po prostu czekali na nasze mieszkania. Wybór był jasny: pozostanie we Lwowie rów- nało się przyjęciu radzieckiego obywatelstwa, co było nie do przyjęcia dla tych, którzy przeżyli dwie sowieckie okupacje we Lwowie. Ludzie związani z działalnością podziem- ną, głównie z AK, mieli do wyboru wywózkę do łagrów, albo natychmiastową uciecz- kę ze Lwowa 2.

Ten stan rzeczy był konsekwencją stanowiska władz radzieckich, które szczególnie za- biegały o wyjazdy ludności polskiej z dużych miast, dążąc do ich depolonizacji. Władze USRR zabiegały o możliwie szybkie i gruntowne usunięcie Polaków ze swojego teryto- rium. W konsekwencji w trakcie szeroko zakrojonych wywozów brak było odpowied- nich środków transportu, w tym przede wszystkim wagonów. Oblicza się, że w latach 1944–1948 do Polski z terenów zachodnich obwodów USRR przesiedlono 787 674 oso- by, w tym 742 453 (94,3%) Polaków, 33 105 (4,2%) Żydów oraz 12 114 przedstawicieli innych narodowości. 3

2 Z. J. Zieliński, cyt. za: E. Malec, Genius loci Lwowa – we Wrocławiu?, „Semper Fidelis” 1998, nr 2, s. 28.

3 W. Borodziej, S. Ciesielski, J. Kochanowski, Wstęp, [w:] Przesiedlenie ludności polskiej z kresów wschod- nich do Polski 19441947, wybór, oprac. i red. S. Ciesielski, Warszawa 1999, s. 49.

Wyjazd ze Lwowa okupiony był cierpieniem i goryczą utraty domu, mieszkania, a wreszcie i ukochanego miasta, w murach którego pozostawały wspomnienia dzieciń- stwa i groby najbliższych. Były to w istocie dylematy, które powodowały bolesne i tra- giczne w skutkach rozterki. Zorganizowany w porozumieniu z władzami USRR i wła- dzami polskimi, pod auspicjami dyrekcji teatru lwowskiego wyjazd, w pewnym stopniu łagodził uczucie niepewności, ponieważ stwarzał warunki minimum bezpieczeństwa w zakresie transportu i aprowizacji. A jak były to sprawy ważne, świadczy poufne pi- smo dyrektora Biura Kontroli przy Prezydium Krajowej Rady Narodowej w Warszawie, inż. Jana Grubeckiego, dotyczące kontroli punktu etapowego Katowice-Brynów i prze- ładunkowego Katowice-Ligota, przeprowadzonego od 9 do 14 sierpnia 1945 roku. Czy- tamy tam, iż:

na punkcie przeładunkowym Katowice-Ligota przebywa około 4000 repatriantów, ja- dących z zachodu i ze wschodu z województw: lwowskiego, stanisławskiego i tarnopol- skiego. Repatrianci ci znajdują się w tragicznych warunkach, a mianowicie wyczekują na załadowanie w dalszą drogę po 3 tygodnie pod gołym niebem, w strasznych warun- kach sanitarnych, zawszeni, bez możliwości umycia się i uprania bielizny. Zdarzają się wśród nich wypadki rodzenia dzieci pod gołym niebem oraz gwałcenia dziewcząt przez żołnierzy w sowieckich mundurach 4.

Członkowie Państwowego Polskiego Teatru Dramatycznego świadomi byli tego, że opuszczając Lwów, decydowali się w istocie na ogromne niebezpieczeństwo, na tułacz- kę za obiecaną wolną ojczyzną, na pozostawienie materialnego dorobku całego swoje- go życia na pastwę losu.

Sprawa tzw. „wyjazdu” lwowskiego zespołu teatralnego na Śląsk ważyła się dość dłu- go. Władze radzieckiej Ukrainy początkowo zdawały się nie mieć jasnego w tej sprawie stanowiska. Jednak po rozmowach w pierwszych miesiącach 1945 roku głównego pełno- mocnika Rządu do Spraw Repatriacji Władysława Wolskiego z pierwszym sekretarzem KC Komunistycznej Partii Ukrainy Nikitą Chruszczowem zdecydowały, że w ramach masowych wysiedleń ludności polskiej, przemieszczony zostanie również, działający niezwykle prężnie od pierwszych powojennych tygodni, Państwowy Polski Teatr Dra- matyczny we Lwowie. Jego dalszy żywot w wyniku braku jakiejkolwiek nadziei na po- wrót Lwowa do Polski, przy równoczesnym postępującym przesiedlaniu społeczności polskiej, stał pod wyraźnym znakiem zapytania. Z dwojga złego władze sowieckie, ma- jąc do wyboru z jednej strony likwidację drogą administracyjną polskiej działalności te- atralnej lub ewentualnie, jak pisano, „repatriację” zespołu, w porozumieniu z władzami polskimi zdecydowały się na likwidację kłopotliwej obecności prężnie rozwijającej się na terenie Lwowa polskiej placówki. Za decyzją przesiedlenia zespołu z punktu widzenia władz sowieckich przemawiało ponadto i to, że jego wyjazd był dla wielu ociągających się Polaków sygnałem, niemal argumentem, że skoro nawet ten istniejący od 1809 roku teatr opuszcza miasto, to i oni powinni uczynić to samo.

Początkowo zakładano możliwość jedynie indywidualnych wyjazdów. Tymczasem mianowanemu przez władze ukraińskie w lipcu 1944 roku na stanowisko kierownika ar- tystycznego i dyrektora teatru Bronisławowi Dąbrowskiemu chodziło oto, aby uchronić przed rozproszeniem zespół i kontynuować rozpoczętą pracę w Polsce i tym samym nie zaprzepaścić jego dorobku, a także aby zabrać ze sobą sięgającą początków XIX stulecia

4 Przesiedlenie ludności polskiej w kresów wschodnich do Polski 19441947, wybór, oprac. i red. S. Ciesiel- ski, Warszawa 1999, s. 276.

dokumentację teatralną orazbogatą i bezcenną dla kultury polskiej bibliotekę 5. Ponad- to zespołowy wyjazd umożliwiał zabranie dekoracji, kostiumów, peruk, narzędzi pracy i rekwizytów, potrzebnych do natychmiastowego uruchomienia teatru w Katowicach.

Dodatkowo, w wypadku zorganizowanego transportu kolejowego całego zespołu, jego członkowie mieliby możliwość zabrania ze sobą nieco większego bagażu prywatnego.

Argument, że wyjazd pod kierownictwem Bronisława Dąbrowskiego ocali dorobek artystyczny teatru lwowskiego, miał charakter niemal wyłącznie propagandowy. Isto- ta problemu tkwiła w przymusie opuszczeniu miasta. Dariusz Kosiński słusznie pytał:

Czy wobec masowej i planowej akcji wywózek Polaków, terroru i niszczenia polsko- ści Kresów Wschodnich, teatr polski miał prawo działać? 6

W pierwszych miesiącach 1945 roku w planach Państwowego Urzędu Repatriacyj- nego miejscem docelowym dla zespołu lwowskiego miały być Katowice. Zalecenie sto- sowne do tej decyzji otrzymał od Władysława Wolskiego, wyjeżdżający w końcu marca 1945 roku do Lwowa na kolejne rozmowy z władzami USRR, Witold Świątecki, członek delegacji Rządu Tymczasowego Rzeczpospolitej Polskiej. Tymczasem w Katowicach już 2 kwietnia Karol Adwentowicz i Wilam Horzyca uroczyście inaugurowali powojenny sezon teatralny premierą Zemsty Aleksandra Fredry.

W tej sytuacji Ministerstwo Kultury i Sztuki rozpoczęło starania mające na celu skie- rowanie teatru do Opola lub Bytomia. Zwłaszcza ten ostatni, posiadający nie tylko boga- tą tradycję teatralną, ale i piękny, wzniesiony w 1901 roku budynek teatralny, zdawał się być najdogodniejszą bazą dla teatru lwowskiego. Niestety jego stan techniczny w pierw- szych powojennych miesiącach przedstawiał żałosny widok. Przejęty w ostatnich dniach wojny przez wojska radzieckie i następnie przez wiele miesięcy przez nie użytkowany, po oddaniu w ręce administracji polskiej miał zniszczone wnętrza, zdewastowaną widow- nię, rozszabrowaną scenę, przeciekający dach i na domiar tego wszystkiego brak było kurtyny. Mimo to decyzja o lokalizacji zespołu lwowskiego, jaka zapadła na szczeblu Ministerstwa Kultury i Sztuki w kwietniu 1945 roku, zalecała skierować zespół do By- tomia. W ślad za tym Wydział Kultury i Sztuki Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach w piśmie z 22 maja 1945 roku do Wydziału Kultury i Sztuki magistratu miasta Bytomia przesłał odpowiednie zalecenia, mające na celu przygotowanie odpowiedniej bazy dla przyjeżdżającego teatru. W odpowiedzi Zarząd Miejski w Bytomiu w piśmie z 5 czerw- ca odpowiedział, że jeśli teatr ze Lwowa zamierza osiedlić się Bytomiu, to musi liczyć jedynie na swoje siły, ponieważ warunki finansowe miasta w żadnej mierze nie zezwa- lają na utrzymanie stałego zespołu teatralnego. 7 Przewidywane były natomiast jedynie gościnne występy teatru katowickiego.

Dąbrowski zdecydował się osobiście zbadać sytuację i 14 czerwca, po rozmowie z dy- rektorem Departamentu Teatrów w Ministerstwie Kultury i Sztuki w Warszawie – Ar- noldem Szyfmanem, przyjechał na Śląsk, gdzie był już wcześniej przybyły i badający

5 Por. A. Linert, Biblioteka teatru lwowskiego w świetle protokołu Naczelnej Izby Kontroli z 1951 r., [w:]

Przestrzeń informacji i komunikacji społecznej, red. M. Kocójowa, Kraków 2004, s. 364–369. Po latach zbio- ry biblioteki opracowała Barbara Maresz: Biblioteka Teatru Lwowskiego: inwentarz kolekcji egzemplarzy te- atralnych (rękopisów, maszynopisów i druków) ze zbiorów Biblioteki Śląskiej w katowicach, cz. 1, sygnatury BTLw 1 – BTLw 1500., t. 1, Katowice 2004; eadem: Biblioteka Teatru Lwowskiego: inwentarz kolekcji egzem- plarzy teatralnych (rękopisów, maszynopisów i druków) ze zbiorów Biblioteki Śląskiej w Katowicach, cz. 1, sygnatury BTLw 1 – BTLw 1500, t. 2 (indeksy), Katowice 2004.

6 D. Kosiński, Teatra polskie. Historie, Warszawa 2010, s. 315.

7 WAP, UWŚl, Wydział Kultury i Sztuki, t. 51.

warunki lokalowe w Bytomiu członek Rady Artystycznej zespołu lwowskiego – Alfred Szymański. Obydwaj mogli też stwierdzić, że warunki lokalowe i finansowe Bytomia były nie do przyjęcia. W tej sytuacji Dąbrowski podjął energiczne starania zmierzające do zmiany decyzji o lokalizacji swojego zespołu lwowskiego. Dlatego zanim teatr przy- jechał na Śląsk, prowadził dalsze rozmowy zarówno w Katowicach, jak i w Krakowie, w wyniku których ostatecznie wiceminister Leon Kruczkowski pismem z 20 czerwca 1945 roku polecił Dąbrowskiemu przewiezienie zespołu do Katowic i powierzył mu sta- nowisko „dyrektora Teatru Śląskiego z siedzibą w Katowicach” 8.

Dodajmy, że do ostatnich tygodni niewyjaśniona była sprawa, czy uda się przewieźć na Śląsk cały majątek ruchomy teatru lwowskiego. Osobiste spotkanie Dąbrowskiego z Wandą Wasilewską i Aleksandrem Kornijczukiem w pierwszych dniach lipca 1945 roku, a także złożona na ich ręce oficjalna prośba, w której szczegółowo wymienione były elementy teatralnego majątku, prawdopodobnie sprawiły, że władze sowieckie wy- raziły zgodę na ich wywóz i zapewniły warunki transportu. W ramach transportu każdy członek zespołu miał prawo zabrać ze sobą bagaż o ciężarze 2 ton i w wyjątkowych wy- padkach także meble, które miały być pakowane wraz z bagażem teatralnym. Udogod- nienia te, przy równocześnie narastającej atmosferze beznadziejności i braku dalszych perspektyw na polską działalność teatralną we Lwowie, sprawiły, że z ponad stuosobo- wego zespołu teatru lwowskiego „tylko nieliczni zrezygnowali z wyjazdu” 9.

O dramacie wyjeżdżających nikt wprost nie pisał. Podjętej decyzji towarzyszyła ogromna niewiadoma i rozpacz, na którą w wypadku zespołu teatru polskiego nakła- dała się wręcz surrealistyczna atmosfera rzekomej akceptacji istniejącego stanu rzeczy.

Dowodem tego był bankiet zorganizowany w Hotelu George’a przez władze sowieckie dla całego zespołu w przeddzień opuszczenia Lwowa 26 sierpnia 1945 roku,

na którym to przyjęciujak pisał Dąbrowski – przedstawiciele miasta i Wydziału Sztu- ki życzyli nam sukcesów artystycznych w nowym miejscu pracy 10.

W tej sytuacji śląskim władzom wojewódzkim w udziale przypadło zapewnienie przybywającemu zespołowi lwowskiemu odpowiednich warunków lokalowych i ma- terialnych. Ich realizacja nastręczała sporo kłopotów, mimo osobistego zaangażowa- nia zarówno Aleksandra Zawadzkiego, jak i Jerzego Ziętka. Dla przybyłych 28 sierpnia, po dwudziestu godzinach jazdy pociągiem, lwowiaków brakowało przede wszystkim mieszkań. 11 Był to powód do wielu pretensji kierowanych pod adresem Dąbrowskiego.

On sam ów moment przyjazdu tak wspominał:

Pociąg z zespołem teatru lwowskiego po dłuższej i uciążliwej podróży zatrzymał się przy peronie katowickiego dworca. Wśród wrzawy i nawoływań wysiadających aktorów i reszty personelu, rozdawaliśmy przydziały mieszkaniowe otrzymane od władz miasta.

Nie obeszło się przy tym bez zamieszania, pretensji i histerii 12.

8 Cytuję za: B. Dąbrowski, Na deskach świat oznaczających. Wędrówka wśród kulis, t. 1, Kraków 1977, s. 204.

9 Tamże, s. 210.

10 Jan Rybak pisze, że był to Hotel Inturist, w którym w trakcie spotkania zaprezentowany został program artystyczny i odbył się bankiet. Por. „Czerwony Sztandar” 1945, nr 172, s. 2.

11 W formie zbeletryzowanej i dalekiej od prawdy historycznej drogę transportu PPTD do Polski opisał A. Baumgardten, w powieści zatytułowanej Spotkanie z jutrem, Katowice 1962. Podobnie samo powitanie na dworcu znacznie zmitologizował B. Dąbrowski w: Wielki przyjaciel i opiekun teatru, [w:] Wspomnienia o Aleksandrze Zawadzkim, red. H. Rechowicz, Katowice 1971, s. 107–108.

12 B. Dąbrowski, Na deskach świat oznaczających. Kronika złudzeń, t. 2, Kraków 1978, s. 5.

Niestety powód podenerwowania był w pełni uzasadniony. W Katowicach dla tak licznego zespołu brak było odpowiedniej liczby mieszkań. Sytuację dodatkowo pogłę- biało panujące na dworcu katowickim przepełnienie. Leszek Dzięgiel pisał:

Na dworcu kolejowym w Katowicach jest zawsze pełno nocujących i koczujących repatriantów ze wschodu. […] To co mówią i piszą w gazetach o pomocy dla repatrian- tów to kłamstwo. Repatrianci, którzy przyjadą do Katowic, dostają tylko kawałek chleba i trochę tłuszczu. Nocują na dworcu, sami muszą kupować sobie żywność u handlarzy lub w pobliskich sklepikach. Tak więc dworzec jest zawsze zapełniony ludźmi, którzy brudni, zgnębieni, nie mogą się nawet w nocy przespać, w obawie, aby jakiś bolszewik nie ukradł im ostatniej walizki. Dworzec jest zabrudzony, nie można się poruszać cza- sem, aby nie nadepnąć komu na głowę lub nogi 13.

Sytuacja ta była konsekwencją tego, że Katowice były miastem „etapowym” dla przesie- dlanych ze Wschodu Polaków.

W pierwszych dniach pobytu w Katowicach początkowe, prowizoryczne schronienie zespół znalazł w teatrze, w jego pomieszczeniach gospodarczych i technicznych, salach prób, garderobach, w kulisach sceny i lożach. Z czasem dopiero przydzielane przez wła- dze mieszkania, zasiedlane niejednokrotnie przez kilka rodzin naraz, pozwoliły przy- wrócić budynkowi teatru jego podstawową funkcję widowiskową. O skali przedsięwzię- cia, z jaką przyszło zmierzyć się przybyłym lwowiakom, pośrednio świadczy lapidarny zapis w protokole NIK-u z 1951 roku, w którym czytamy, że

w siatce lokalowej teatru, jak oświadczyła ob. Hes Sabina, sekretarka teatru, znajduje się ponad 100 mieszkań przydzielonych pracownikom teatru. Wydatki na konserwację po- mieszczeń ponoszą zainteresowani pracownicy teatru i sami regulują komorne do rąk właściwej administracji domów 14.

Owe sto mieszkań to była skala trudności, z jaką przyszło zmierzyć się władzom mia- sta, skazanym w 1945 roku na ich chroniczny brak. Zachowany zapis zdaje się potwier- dzać skalę trudności organizacyjnych, z jakimi przyszło zmierzyć się Dąbrowskiemu.

Na szczęście dla zespołu jego lewicowa przeszłość i dobre kontakty z Leonem Krucz- kowskim sprawiały, że przez miejscowe władze traktowany był z powagą i owe miesz- kania stopniowo były przydzielane.

Wszystko to rodziło jednak rozczarowanie i poczucie osamotnienia przesiedlonych artystów. Wyobcowani, w obcej i pozbawionej zabytkowych obiektów historycznych przestrzeni miasta, zmuszeni byli aklimatyzować się w stanie stałego niedostatku, za- grożenia bezpieczeństwa i braku życiowej stabilizacji. Przyjechali z własnym bagażem tradycji. Konfrontacja wschodu z czarnym i zadymionym miastem sprawiała, że nakła- dające się na wspomnienia ze Lwowa obrazy Katowic rozczarowywały i z trudem były akceptowane. Zespół teatru opuszczał Lwów wielkomiejski, niezniszczony i kwitnący, od stuleci kultywujący różnorodność kulturowo-wyznaniową, wielorakie tradycje i legi- tymujący się zróżnicowanym składem ludnościowym, w którym w ostatnich stuleciach działali m.in. W. Bogusławski, A. Grottger, G. Zapolska, A. Fredro, R. Ingarden, a teatr posiadał słynną kurtynę Siemiradzkiego i opromieniony był dodatkowo występami He- leny Modrzejewskiej oraz Ludwika Solskiego. Katowice były miastem przede wszystkim niewielkim i bardzo młodym. Prawa miejskie nadał im 11 września 1865 król Prus Wil-

13 L. Dzięgiel, Lwów nie każdemu zdrów, Wrocław 1991, s. 281.

14 Protokół NIK z 24 marca 1951 r., s. 55 [w posiadaniu autora].

helm I Hohenzollern. W 1945 roku liczyły zaledwie 90 000 mieszkańców. Były miastem monokulturowym i pozbawionym wielkiej narodowej tradycji 15. Przed wojną były sie- dzibą dwóch zantagonizowanych społeczności i kultur, polskiej i pruskiej.

W efekcie stolica Śląska w porównaniu ze Lwowem nie budziła entuzjazmu. O panu- jącej w mieście atmosferze jeden z przesiedleńców napisał:

Polakami ze wschodu władze się nie opiekują. Nad Katowicami ciąży łapa przemocy bolszewickiej. Ludzie handlują jak we Lwowie. Dzieci też 16.

Z kolei warszawski reporter „Gazety Ludowej” tak je opisał:

Gdzieniegdzie tylko sponad skłębionej powłoki rwą się ku górze dymiące wieże ko- minów, oślizgłe w wilgoci szyby kopalń lub słupy, na których porozwieszano gęstą sieć drutów wysokiego napięcia. […] Katowice to miasto kontrastów. Obiecujące eldorado i Szanghaj. Tylko z mieszkaniami krucho. […] To miasto niegościnne. Gość tu mile wi- dziany na krótko i z forsą. Miasta śląskie ruchliwe, zapracowane nie nadają się do roz- rywek 17.

Katowice były przede wszystkim dużo mniejsze od Lwowa. Wszędzie można było sto- sunkowo szybko dojść pieszo. Odległe osiedla jeszcze nie istniały. Miasto legitymowało się zaledwie 17. latami przynależności do państwowości polskiej. W centrum, w połu- dniowej stronie rynku straszyło 10 wypalonych i leżących w gruzach kamienic. Splądro- wane i spalone przez wkraczających Rosjan, Katowice budziły grozę. Przybyłym jawiły się jako prowincjonalne, przemysłowe miasto śląskie.

Wielokulturowy Lwów był miastem europejskim, wsławionym i definiowanym jako semper fidelis – zawsze wierny Rzeczpospolitej. Aktorzy zmuszeni byli więc aklima- tyzować się w stanie kulturowego dysonansu i dyskomfortu, jako ci, którym nie dane było dochować Ojczyźnie wierności i z bronią w ręku walczyć o jej niepodległość. Zła- mani, z poczuciem braku życiowej stabilizacji, z największym trudem akceptowali za- istniałą sytuację, traktując ją w większości jako stan chwilowy, przejściowy. Kiedy więc po dwóch latach członkom zespołu artystycznego Teatru Śląskiego nadarzyła się okazja opuścić to miasto wraz z odchodzącym do Krakowa Dąbrowskim, spora część zespołu z okazji tej skorzystała.

Sam Dąbrowski w chwili wyjazdu ze Lwowa miał czterdzieści dwa lata 18. Po latach przyznał, że wyjazd ze Lwowa i jego przygotowanie było dla niego jednym z najtrud- niejszych zadań organizacyjnych. Przyjął bowiem wtedy na siebie odpowiedzialność za dalsze losy zespołu lwowskiego i towarzyszących mu członów rodzin. Na Śląsk jechała w tym pociągu prawdziwa „arka Noego” – całe rodziny, dzieci, mnóstwo rzeczy i tzw. „betów” osobistych, a nawet psy i koty, których szczekanie i miauczenie mieszało się z płaczem maluchów 19.

Kim był ów aktor i reżyser, dysponujący zaledwie rocznym stażem na stanowisku dy- rektora i kierownika artystycznego teatru lwowskiego?

15 Z. Woźniczka, Katowice – Stalinogród – Katowice. Z dziejów miasta 1948–1956, Katowice 2009, s. 30.

16 Tamże, s. 270.

17 Such, Czarne drogi Śląska. Polska nie w gębie, lecz w dłoni, „Gazeta Ludowa” 1945, nr 30, s. 4.

18 Por. K. Braun, Teatr polski 1939–1989. Obszary wolności – obszary zniewolenia, Warszawa 1994, s. 57.

19 B. Dąbrowski, Na deskach świat oznaczających. Wędrówka wśród kulis, t. 1, Kraków 1977, s. 210.

Jego biografia jest znakomitym przykładem epickiej powieści o złożonych losach Po- laków XX stulecia. Urodził się 11 listopada 1903 roku w Bielce, w Besarabii niedaleko Kiszyniowa. Nauki pobierał do 1919 roku początkowo w rosyjskim, a potem polskim gimnazjum w Kijowie, ale maturę zdał już w 1920 w Poznaniu 20. Początkowo występo- wał w teatrach amatorskich. Debiutował jako statysta jeszcze w Kijowie. Następnie był słuchaczem wydziału dramatycznego Konserwatorium Muzycznego w Poznaniu, gdzie równocześnie w latach 1921–1925 należał do zespołu Teatru Polskiego. Późniejsze jego aktorskie losy sprawiły, że do chwili wybuchu wojny występował na scenach Warszawy, Lwowa, Krakowa. W 1932 roku zdał reżyserski egzamin ZASP-u i powrócił do Lwowa, gdzie do 1936 roku był aktorem i reżyserem Teatru Miejskiego. Równolegle w latach 1933–1935 prowadził lektorat wymowy na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie.

Znany był ze swych lewicowych upodobań i sympatii. Latem 1934 roku gościł w Mo- skwie. Poznał wówczas czołowych ludzi teatru radzieckiego, m.in. Konstantego Stani- sławskiego i Wsiewołoda Meyerholda, a także ich niektóre inscenizacje. Z kolei w maju 1936 roku brał aktywny udział w zorganizowanym przez lewicę Zjeździe Pracowników Kultury we Lwowie. Udział w tej imprezie w konsekwencji sprawił, że zwolniony zo- stał z teatru lwowskiego i do chwili wybuchu wojny związany był z teatrami Poznania i Łodzi. Na sezon 1939/40 początkowo zaangażowany został do Teatru na Pohulance w Wilnie, ale po realizacji jedynej w tym mieście premiery w jego reżyserii, we wrze- śniu 1939 roku przeniósł się ponownie do Lwowa. Tam w latach 1939–1941 w Polskim Teatrze Dramatycznym grał, reżyserował, a następnie wchodził obok Władysława Da- szewskiego, Władysława Krasnowieckiego i Jana Kreczmara w skład kolegium zarządza- jącego teatrem. Po wkroczeniu w czerwcu 1941 roku Niemców do Lwowa początkowo pracował jako ogrodnik, a następnie jako inkasent w gazowni miejskiej. Równocześnie uczestniczył w konspiracyjnym życiu artystycznym Lwowa, brał udział w koncertach i wieczorach literackich, a także w warunkach konspiracyjnych wystawił 3 czerwca 1944 roku Ich czworo Gabrieli Zapolskiej.

Po wkroczeniu do Lwowa Rosjan, objął powierzoną mu przez władzę sowiecką dyrek- cję i kierownictwo artystyczne Państwowego Polskiego Teatru Dramatycznego we Lwo- wie. Cieszył się poparciem Wandy Wasilewskiej 21. Ktoś może powiedzieć, że działalność teatru polskiego we Lwowie w sezonie 1944/45 była przykładem kolaboracji, a pomoc w organizacji jego przesiedlenia do Polski formą współpracy z okupantem sowieckim.

Pamiętać jednak należy, że jak w konsekwencji układu Sikorski–Majski z 30 lipca 1941 roku dziesiątki tysięcy Polaków opuściło sowieckie więzienia i obozy gułagów, ratując się od czekającej ich nieuchronnie śmierci, tak w wyniku porozumienia Dąbrowskiego z władzami USRR teatrowi wyjątkowo zagwarantowana została pomoc w organizacji wyjazdu, w tym m.in. minimum bezpieczeństwa na trasie przejazdu.

W trakcie sezonu 1944/45 w Państwowym Polskim Teatrze Dramatycznym zrealizo- wanych zostało dziesięć premier, z których do najciekawszych należało Wesele S. Wy- spiańskiego w reżyserii samego Dąbrowskiego. W dowód uznania dla jego zasług ar- tystycznych, ale i także zabiegów organizacyjnych, w chwili gdy przygotowania do przesiedlenia zespołu na Śląsk były niemal na ukończeniu, latem 1945 roku otrzymał tytuł Zasłużonego Artysty USRR. W ten sposób zamknął na terenie Lwowa jeden z roz-

20 Por. Z. Jabłoński, Materiały do kroniki życia i twórczości artystycznej Bronisława Dąbrowskiego, [w:]

Bronisław Dąbrowski i jego teatr w 50-lecie pracy artystycznej, red. H. Vogler, Kraków 1972, s. 3–18.

21 Por. D. Poskuta-Włodek, Co dzień powtarza się gra… Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie 1893–

1993, Kraków 1993, s. 176.